Witam grupowiczów!
Na stare lata zachciało mi się kupić coś 'firmowego'. Kupiłem więc
firmowe spodnie Montany w jednym z firmowych trójmiejskich sklepów. Po
dwóch dniach noszenia zauważyłem, że spodnie zaczynają wyglądać tak,
jakby legowisko na nich zorganizowało sobie co najmniej 10 kotów,
którym z racji braku witamin kłaki nie trzymają się futra. Pochodziłem
sobie jescze w nich jeden dzień, ale było coraz gorzej. Wyprałem więc
je czym prędzej w pralce, oczywiście odwróciwszy na lewą stronę.
Nastąpiła minimalna poprawa, ale już po dwóch dniach sytuacja wróciła
do 'normy'.
Poczłapałem więc zrezygnowany do sklepu 'fyrmowego' i zapytałem się co
mam teraz zrobić. Pani, która z miłej osoby, którą była przy kupnie i
przymierzaniu przerodziła się w opryskliwą jędzę. "Źle pan wyprał"
mówi mi. I poradziła, abym wyprał spodnie jeszcze raz ręcznie. OK,
zrobiłem jak pani kazała, ale znowu to samo. Spodnie kosztujące
czterokrotnie więcej niż najdroższe niefirmowe wyglądają w porównaniu
z nimi jak szmata.
Pani w sklepie nie chce słyszeć o wymianie bądź reklamacji. Pytam się
więc grupowiczów: Co w tej sytuacji najlepiej zrobić? Popełniłem
pisemko powyżej i mam zamiar iść z nim do sklepu:
__________________________________________________________
REKLAMACJA SPODNI FIRMY "MONTANA" (style 152, kolor czarny)
zakupionych w sklepie "MONTANA", ul. XXXXXXXXXX, Gdynia
w dniu 03.10.1998 .
UZASADNIENIE :
Jakość materiału, z którego uszyte zostały ww. spodnie nie
odpowiada wymaganiom, jakie powinna spełniać firmowa odzież.
Wewnętrzna strona spodni w fakturze materiału zawiera białe
(!!!) włókna, które przebijają na zewnątrz. Na czarnej
powierzchni spodni powoduje to nieestetyczny efekt ,
sprawiający wrażenie, że spodnie są pokryte warstwą
zanieczyszczeń. Wszelkiego rodzaju zabiegi, polegające na
zbieraniu tej warstwy szczotką do ubrań nie przynoszą
efektów. Spodnie wciąż wyglądają jak szmata.
Pierwsza reklamacja ustna spodni nastąpiła w dniu 03.11.98r.
Kierowniczka sklepu zaproponowała, abym wyprał spodnie
ręcznie, co uczyniłem. Niestety żadna poprawa w wyglądzie
spodni nie nastąpiła. W międzyczasie zasięgałem konsultacji
sprzedawców w innych sklepach, sprzedających odzież jeansową
firmową (Lee, Wrangler) i otrzymywałem wyjaśnienia jak na wstępie.
Powyższe uwagi prowadzą do wniosku , iż spodnie nie nadają
się do użytku, a ich jakość nie odpowiada standardom nawet
nie markowych produktów, podczas gdy ich cena, jak również
miejsce zakupu wskazuje na to, iż powinien być to towar
najwyższej jakości.
Zwrot pieniędzy za zakup tego bubla będzie najodpowiedniejszym w tej
sytuacji rozwiązaniem. Nadmieniam, że w przypadku nie uznania
reklamacji, jak to ma często miejsce w naszej polskiej
rzeczywistości, postrzegającej klienta tylko do momentu wyciągnięcia
przez niego pieniędzy z portfela, zmuszony będę do podjęcia bardziej
zdecydowanych kroków, włącznie ze skierowaniem sprawy bezpośrednio do
producenta.
Załącznik:
Oryginał dowodu zakupu.
__________________________________________________________
Tylko czy to coś da? Reklamację na pewno przyjąć muszą. Ale pewnie
wezmą przez siebie opłaconego rzeczoznawcę, który wyda ekspertyzę na
ich korzyść i co im zrobię?
Poradźcie kochani co zrobić. Czy ktoś z Was zna adres, fax, telefon do
producenta? Nie chodzi już o te pieniądze, ale chciałbym dać nauczkę
chociażby sprzedawcy.
A wiem, że wygrać się da, bo mam już na koncie udaną batalię z
sopockim dealerem kolumn głośnikowych KEF, który nie chciał zauważyć,
że jedna kolumna charczy, a druga nie i też nie chciał uznać
reklamacji wygadując takie bzdury, że gały mi na wierzch wychodziły. A
że jestem muzykiem - nie mógł mnie oszukać. Dopiero faxik zawierający
opis dialogu mojego z kierownikiem sklepu wysłany do producenta
zaowocował błyskawiczną reakcją - natychmiast przysłano mi bezpłatnie
z Anglii nową kolumnę, przepraszając, jakby to była ich wina. Teraz
mam trzy kolumny. Charcząca stoi w kiblu :)))
Po tej interwencji, jak poszedłem po coś do sklepu, który mi ten towar
sprzedał zostałem z miejsca tak zbluzgany przez czerwonego ze złości
kierownika, że aż z przyjemnością na niego patrzałem. Widocznie
nieprzyjemności miał niekiepskie, hehehe. Nie wyobrażacie sobie
satysfakcji, jaką wówczas odczuwałem :)
berberek
Na stare lata zachciało mi się kupić coś 'firmowego'. Kupiłem więc
firmowe spodnie Montany w jednym z firmowych trójmiejskich sklepów. Po
dwóch dniach noszenia zauważyłem, że spodnie zaczynają wyglądać tak,
jakby legowisko na nich zorganizowało sobie co najmniej 10 kotów,
którym z racji braku witamin kłaki nie trzymają się futra. Pochodziłem
sobie jescze w nich jeden dzień, ale było coraz gorzej. Wyprałem więc
je czym prędzej w pralce, oczywiście odwróciwszy na lewą stronę.
Nastąpiła minimalna poprawa, ale już po dwóch dniach sytuacja wróciła
do 'normy'.
Załącznik:
Oryginał dowodu zakupu.
__________________________________________________________
Juliusz
berberek
|Di PIH z tym !.(...) Juz jak PIH sie do dupy dobierze to nie chce byc w ich
|skorze.(...)
Juliusz
hi
Popieram, ja bym odrazu do PIH-u i masz na 90% zalatwiona sprawe. Wiekszosc
sprzedawcow mieknie na samo slowo PIH.